Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jabłko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jabłko. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 listopada 2015

owsianka z truskawkami i jabłkiem

owsianka z mlekiem kokosowym,cynamonem, gałką muszkatołową, truskawkami, jabłkiem i masłem orzechowym
porridge with coconut milk, cinnamon, nutmeg, strawberries, apple and peanut butter

Ćmy skąpane w promieniach lamp.
Kręgi na wodzie, skrzydlate powieki.
Ustami sączy się zachód miliona słońc.
Czasami jeszcze miewam sny.


czwartek, 22 października 2015

budyniowa owsianka z czekoladą i mascarphone

owsianka z wanilią, konfiturą malinową, budyniem waniiowym, jabłkiem, serkiem mascarphone i gorzką czekoladą o smaku tiramisu
oatmeal with vanilla, vanilla pudding, raspberry conserve, apple, cream cheese mascarphone and dark chocolate flavored tiramisu

zahaczam o skraj depresji
a depresja to nadwrażliwość
nadwrażliwość na trwanie



poniedziałek, 12 października 2015

kremowa kasza jaglana

kasza jaglana z miodem, jogurtem greckim, ekstraktem z wanilii, jabłkiem, wiórkami kokosowymi i płatkami migdałowymi
millet with honey, greek yogurt, vanilla extract, apple, grated coconut and almond flakes

Zwykle nie dostrzegamy naszych przemian. Chodząc po górach, nie potrafimy dostrzec,że tam czeka na nas szczyt, na który zmierzamy. Ubolewając nad sobą, nie rozumiemy,że nowa jaźń może być lepsza, bogata w nowe, budujące doświadczenia. 
Usiadłam, pomyślałam o walce, którą doświadczam w swoim życiu i wiem,że niektóre bitwy przegram ale wojnę wygram. Po prostu wygram. I już.

Dziś jadłam cudownego naleśnika ze szpinakiem w Manekinie, do tego lampka wina i czułam się jak w raju. W końcu kupiłam sobie buty i spodnie. Nie ukrywam,że było mi żal wydawać tyle pieniędzy na raz ale były to rzeczy niezbędne. Swoją drogą zupełnie inaczej postrzega się pieniądze, które człowiek sam zarobi. Aż żal za serce chwyta. :D

\

piątek, 9 października 2015

jogurt grecki z granolą i pomarańczą

'
jogurt grecki z domową granolą z patelni z suszonymi jabłkami i miodem oraz pomarańcza
greek yogurt with homemade granola from pan with dried apples, honey and orange

Na głowie tyle spraw.
 W głowie dużo myśli.
Poza tym wszystkim radość studiowania.
Radość z bycia w końcu docenioną.


Przy tej piosence natomiast jawnie roztopiły mi się tkanki. Coś pięknego. ;)

niedziela, 4 października 2015

rogal z masłem orzechowym & relacja z Krakowa

rogal z masłem orzechowym, posypany płatkami migdałowymi i jabłko
bagel with peanut butter, sprinkled with almond flakes and apple

Z Krakowa wróciłam w czwartek wieczorem. Było naprawdę cudownie, żałuję, że czas spędzony tam tak szybko zleciał i naprawdę bardzo ciężko jest mi teraz powrócić do rzeczywistości.
Ale może zacznę od początku.

Już na samym wstępie dobre wrażenie zrobił na mnie hostel, w którym zabookowałam bilety. Nie dość,że cenowo źle to nie wychodziło, śniadanie mieliśmy w cenie, dostaliśmy vougery na darmową kawę, mapę Krakowa, to jeszcze na Wawel mieliśmy jakieś 8 minut. Warunki w pokoju bardzo dobre, własna łazienka, kuchnia a w niej kuchenka mikrofalowa, piecyk z piekarnikiem itp
Dojechaliśmy w niedzielę po południu więc nie zostało nam wiele opcji na zwiedzanie czegokolwiek, dlatego rozpoczęliśmy spacer od przejścia Via Regia, czyli Drogi Królewskiej, zaczynając troszeczkę nie od tej strony co trzeba, ale czy to ważne? Bardziej nam było po drodze zacząć od Wawelu do Placu Matejki niż na odwrót. :D
W poniedziałek zwiedzaliśmy Podziemia Rynku, dzięki temu dowiedziałam się jak prezentował się średniowieczny Kraków i jakimi ulicami spacerował Mikołaj Kopernik, gdy przyjechał na studia.
Zajęło nam to ponad 3 godziny, bo przecież nie mogłam ominąć w ostatniej sali filmów dokumentalnych o Krakowie od jego początku po czasy powojenne. ;)
Następnie postawiliśmy na Dom Strachów, niejaki Lost Souls Alley. Było to dla mnie ciekawe przeżycie ale cieszyłam się, gdy udało nam się wyjść z tych wszystkich pokoi, gdyż naprawdę się bałam. Mimo wszystko polecam. 
We wtorek skupiliśmy się na Wawelu. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Katedry, gdzie dane nam było zobaczyć m.in. pomnik nagrobny króla Władysława Jagiełły, groby Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego, kolejno wdrapaliśmy się na wieżę Zygmuntowską, gdzie zobaczyliśmy ów słynny dzwon, sarkofag Kazimierza Wielkiego, kaplicę Jana Olbrachta, sarkofag królowej Jadwigi. Jednak to groby królewskie zrobiły na mnie największe wrażenie. 
Następnie przeszliśmy do zwiedzania zamku. Niestety, aby zobaczyć wszystkie ekspozycje trzeba być nieźle przy kasie, ponieważ za obejrzenie każdej z komnat trzeba tak naprawdę zapłacić.
Dlatego my skupiliśmy się na Reprezentacyjnych Komnatach Królewskich, Skarbcu koronnym i zbrojowni i na dokładkę zwiedziliśmy jamę smoka. 
A po wyjściu z jamy uraczył nas widokiem smok ziejący ogniem. ;)
Potem skupiliśmy się na zwiedzaniu Kazimierza i odwiedziliśmy oczywiście kościół na Skałce
Pośrodku ocembrowanej sadzawki , na wysokim postumencie stoi figurka św. Stanisława. Z sadzawką wiąże się podanie,że po zabiciu św. Stanisława wrzucono tutaj posiekane fragmenty jego ciała, przez co woda nabrała mocy uzdrawiającej, szczególnie w chorobach oczu.
W środę z kolei zaplanowałam zwiedzanie Auschwitz-Birkenau. Ponad godzinna przeprawa autokarem, ale było warto. Fakt faktem było to dla mnie ciężkie przeżycie, po zobaczeniu 2,5 ton ludzkich włosów, dziecięcych ubranek, butów, okularów, walizek , komory gazowej i pieców nie sposób było się nie popłakać. Do dziś te obrazy nie chcą mi wyjść z głowy, cały czas o tym myślę. Jednak mimo wszystko przynajmniej razy w życiu człowiek powinien tam się znaleźć.
 

W czwartek niestety za dużo już nie zobaczyliśmy, gdyż musieliśmy trochę ogarnąć pokój, wymeldować się, zjeść obiad i za chwilę tak naprawdę mieliśmy pociąg.
Jednak muszę przyznać,że w Krakowie piłam najlepsze grzane wino w mojej karierze i jadłam cudownego burgera z pesto, kremem balsamicznym, mozarellą, rukolą i innymi warzywami. Naprawdę uraczyłam się tym miastem pod każdym kątem. Zarówno architektonicznym, merytorycznym, historycznym, kulinarnym i kulturalnym.