Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masło orzechowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masło orzechowe. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 grudnia 2015

płatki ze szpinakiem

płatki jęczmienne i owsiane z imbirem, kardamonem, chilli, miodem, szpinakiem i masłem orzechowym
 barley and oatmeal flakes with ginger, cardamom, chilies, honey, spinach and peanut butter

za późno o jeden krok
gdzie nie ma wyjścia



piątek, 4 grudnia 2015

wegańska cynamonowa bułeczka

wegańska cynamonowa bułeczka podana z masłem orzechowym i orzechami włoskimi
vegan cinnamon bun with the peanut butter and walnuts

2 łyżki mąki żytniej
łyżka płatków jęczmiennych
3 łyżki mleka kokosowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli morskiej
1/2 łyżeczki cynamonu
1 lyżeczka nasion chia + 3 łyżeczki wody
łyżka suszonej żurawiny
łyżka sezamu
łyżka oleju kokosowego
łyżeczka masła orzechowego
kilka orzechów włoskich

na początek połączyłam w miseczce suche składniki (mąkę,płatki, przyprawy, proszek do pieczenia, żurawinę, sezam) kolejno dodałam mleko, chia połączone z wodą oraz olej. po wymieszaniu wszystkich składników, wstawiłam masę do mikrofalówki na 3,5 minuty. po wyciągnięciu przełożyłam bułeczkę na talerz, posmarowałam masłem orzechowym i ozdobiłam orzechami włoskimi.

czwartek, 12 listopada 2015

owsianka z truskawkami i jabłkiem

owsianka z mlekiem kokosowym,cynamonem, gałką muszkatołową, truskawkami, jabłkiem i masłem orzechowym
porridge with coconut milk, cinnamon, nutmeg, strawberries, apple and peanut butter

Ćmy skąpane w promieniach lamp.
Kręgi na wodzie, skrzydlate powieki.
Ustami sączy się zachód miliona słońc.
Czasami jeszcze miewam sny.


niedziela, 4 października 2015

rogal z masłem orzechowym & relacja z Krakowa

rogal z masłem orzechowym, posypany płatkami migdałowymi i jabłko
bagel with peanut butter, sprinkled with almond flakes and apple

Z Krakowa wróciłam w czwartek wieczorem. Było naprawdę cudownie, żałuję, że czas spędzony tam tak szybko zleciał i naprawdę bardzo ciężko jest mi teraz powrócić do rzeczywistości.
Ale może zacznę od początku.

Już na samym wstępie dobre wrażenie zrobił na mnie hostel, w którym zabookowałam bilety. Nie dość,że cenowo źle to nie wychodziło, śniadanie mieliśmy w cenie, dostaliśmy vougery na darmową kawę, mapę Krakowa, to jeszcze na Wawel mieliśmy jakieś 8 minut. Warunki w pokoju bardzo dobre, własna łazienka, kuchnia a w niej kuchenka mikrofalowa, piecyk z piekarnikiem itp
Dojechaliśmy w niedzielę po południu więc nie zostało nam wiele opcji na zwiedzanie czegokolwiek, dlatego rozpoczęliśmy spacer od przejścia Via Regia, czyli Drogi Królewskiej, zaczynając troszeczkę nie od tej strony co trzeba, ale czy to ważne? Bardziej nam było po drodze zacząć od Wawelu do Placu Matejki niż na odwrót. :D
W poniedziałek zwiedzaliśmy Podziemia Rynku, dzięki temu dowiedziałam się jak prezentował się średniowieczny Kraków i jakimi ulicami spacerował Mikołaj Kopernik, gdy przyjechał na studia.
Zajęło nam to ponad 3 godziny, bo przecież nie mogłam ominąć w ostatniej sali filmów dokumentalnych o Krakowie od jego początku po czasy powojenne. ;)
Następnie postawiliśmy na Dom Strachów, niejaki Lost Souls Alley. Było to dla mnie ciekawe przeżycie ale cieszyłam się, gdy udało nam się wyjść z tych wszystkich pokoi, gdyż naprawdę się bałam. Mimo wszystko polecam. 
We wtorek skupiliśmy się na Wawelu. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Katedry, gdzie dane nam było zobaczyć m.in. pomnik nagrobny króla Władysława Jagiełły, groby Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego, kolejno wdrapaliśmy się na wieżę Zygmuntowską, gdzie zobaczyliśmy ów słynny dzwon, sarkofag Kazimierza Wielkiego, kaplicę Jana Olbrachta, sarkofag królowej Jadwigi. Jednak to groby królewskie zrobiły na mnie największe wrażenie. 
Następnie przeszliśmy do zwiedzania zamku. Niestety, aby zobaczyć wszystkie ekspozycje trzeba być nieźle przy kasie, ponieważ za obejrzenie każdej z komnat trzeba tak naprawdę zapłacić.
Dlatego my skupiliśmy się na Reprezentacyjnych Komnatach Królewskich, Skarbcu koronnym i zbrojowni i na dokładkę zwiedziliśmy jamę smoka. 
A po wyjściu z jamy uraczył nas widokiem smok ziejący ogniem. ;)
Potem skupiliśmy się na zwiedzaniu Kazimierza i odwiedziliśmy oczywiście kościół na Skałce
Pośrodku ocembrowanej sadzawki , na wysokim postumencie stoi figurka św. Stanisława. Z sadzawką wiąże się podanie,że po zabiciu św. Stanisława wrzucono tutaj posiekane fragmenty jego ciała, przez co woda nabrała mocy uzdrawiającej, szczególnie w chorobach oczu.
W środę z kolei zaplanowałam zwiedzanie Auschwitz-Birkenau. Ponad godzinna przeprawa autokarem, ale było warto. Fakt faktem było to dla mnie ciężkie przeżycie, po zobaczeniu 2,5 ton ludzkich włosów, dziecięcych ubranek, butów, okularów, walizek , komory gazowej i pieców nie sposób było się nie popłakać. Do dziś te obrazy nie chcą mi wyjść z głowy, cały czas o tym myślę. Jednak mimo wszystko przynajmniej razy w życiu człowiek powinien tam się znaleźć.
 

W czwartek niestety za dużo już nie zobaczyliśmy, gdyż musieliśmy trochę ogarnąć pokój, wymeldować się, zjeść obiad i za chwilę tak naprawdę mieliśmy pociąg.
Jednak muszę przyznać,że w Krakowie piłam najlepsze grzane wino w mojej karierze i jadłam cudownego burgera z pesto, kremem balsamicznym, mozarellą, rukolą i innymi warzywami. Naprawdę uraczyłam się tym miastem pod każdym kątem. Zarówno architektonicznym, merytorycznym, historycznym, kulinarnym i kulturalnym.

wtorek, 15 września 2015

PB&J

owsianka z mlekiem sojowym, cynamonem, bananem, masłem orzechowym i dżemem wiśniowym
oatmeal with soy milk, cinnamon, banana, peanut butter and cherry jam

Wczorajszy dzień uświadomił mnie,że od życia dostaję naprawdę dużo i w tym całym pieprzonym pechu zawsze znajdzie się chociażby najmniejszy okruch, który nie pozwala mi się poddać i odżyć na nowo. To takie niewiarygodne. Nie zasłużyłam. Wiem o tym i jednocześnie nie chciałabym,żeby los doszedł do tych samych wniosków.